Słyszę głosy. Szepty rozchodzące się wzdłuż zapełnionego ludźmi korytarza szkolnego. Ich zimny wzrok zwrócony jest w moim kierunku. Widzę to. Czuję z każdym oddechem. Fala negatywnej energii rozsiewana z każdym milimetrem kolejnych cichych kroków. Jak kozioł ofiarny idący na poświęcenie dla swego pana. Wszystkie wyzwiska, mamrotane wśród moich rówieśników. Wszyscy obgadują za plecami, a wykrzyknąć i bezpośrednio nazwać mnie od 'szmaty' już nie potrafią. Mówią to całemu światu, a jednocześnie zachowują to tylko dla siebie. Żartobliwa gadka z ich strony, lekki chichot. Mnie to nie bawi. Ból rozdziera me serce na kawałki jak zatruta strzała. Z trudem powstrzymuję łzy. Pewnym siebie, szybkim krokiem, lecz z haniebnie nisko spuszczoną głową opuszczam dolne piętro, kierując się na schody.
Czy walentynki spędza się samemu?
Bo przecież lepiej samemu, niż z kimś fałszywym. Jednakże smutek kuje samotne serce wrażliwej dziewczyny. Wszyscy omijają mnie z pewną obojętnością, a ci, od których oczekuję pomocy, po dłuższym czasie mówią 'współczuję'. Nie obchodzi mnie to puste, bezwartościowe słowo. Chciałabym, żeby podszedł ktoś, kto poda mi rękę i z lekkim uśmiechem powie 'Chodź! Pokażę Ci świat, który zrozumiesz'. Nie oczekuję zbyt wiele. Trochę wyrozumiałości i szacunku. Może byłoby to wystarczającą motywacją do zachowania choć drobnej części swojej godności, ukrytej gdzieś głęboko wewnątrz mnie.
Jak reszta spędza ten piękny dzień?
Nie twierdzę, że wszyscy mają swoje ukochane osoby, 'miłość na całe życie', ale na pewno nie siedzą skuleni w rogu schodów, wcinając swoją ostatnią kanapkę z 2 śniadania.
Dlaczego jestem obiektem znienawidzenia?
Nie trzeba zrobić czegoś konkretnego, żeby nim zostać. Ale jednak wiesz, masz tą świadomością, że czymś się od nich różnisz. Nie jesteś wyjątkowy. Jesteś zwyczajny. Tylko w inny sposób. Oczywiście niewielka część społeczeństwa akceptuje to. Lubią twój charakter, gest, nawyki, uśmiech. Na ogół dużo się śmieję, ale ktoś musi mi dać ku temu powód.
Na szczęście nie siedzę sama na wszystkich lekcjach, więc kochany przyjaciel podzielił się ze mną pączusiem po połowie. Dodatkowo cudowny jest fakt, że mogłam oprzeć swoją główkę na jego ramieniu i zmrużyć oczy ze zmęczenia, gdy czytał na głos zadaną czytankę z podręcznika. Czasem brakuje mi takiej bliskości z kimkolwiek.
Czy dostałam kartkę walentynkową?
Po tym wszystkim nawet jej nie oczekiwałam. Ale wspaniałym prezentem było dostrzec uśmiech osoby, która mnie toleruje i od czasu do czasu nawet przychodzi na przerwie porozmawiać - na każdy temat.
Wszystko mi jedno czy obchodzę walentynki, czy tak zwany 'Dzień Singla'. Mam takie same oczekiwania od obu dni.
Szacunek
Uśmiech
Miłość (chociaż przyjacielska)
Współpraca
To mój sposób na idealizację świata, który istnieje w mojej wyobraźni i dookoła mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz